Sprawa listów abpa Carla Vigano: cześć oddawana św. Spokojowi

Vigano

Obraz wyłaniający się z listów arcybiskupa Viganò nijak nie przystaje do zadekretowanej przed wieloma laty „wiosny Kościoła”. Pewnie dlatego, aby nie psuć polskim katolikom dobrego humoru i nie wytrącać ich z błogiego spokoju, ktoś nałożył na przesłanie byłego nuncjusza apostolskiego w USA nieformalne embargo medialne. Gdyby czerpać wiedzę o tym, co się dzieje w Kościele, jedynie z mediów katolickich, można by odnieść wrażenie, że nie ma o co kruszyć kopii, bo przecież „nic się nie stało”.

Arcybiskup Carlo Maria Viganò to z pewnością postać wyjątkowa. Jego bogate dyplomatyczne CV obejmuje pracę w nuncjaturach w Iraku oraz Wielkiej Brytanii, a także na stanowisku watykańskiego obserwatora przy Radzie Europy w Strasburgu. Ostatnim zaś miejscem jego posługi w służbie Kościołowi i papieżowi były Stany Zjednoczone, gdzie w latach 2011–2016 wypełniał misję nuncjusza apostolskiego. Obecnie ma siedemdziesiąt osiem lat i musi – o czym donoszą media – pozostawać w ukryciu. Jak doszło do tego, że bawiący na watykańskich salonach duchowny stał się niemal zwierzyną łowną – wrogiem, którego oskarża się o działanie motywowane najniższymi pobudkami?

 

Świadectwo, jakiego jeszcze nie było

 

Kiedy świat obiegło oświadczenie byłego nuncjusza apostolskiego w USA, wielu przecierało oczy ze zdumienia. Nie co dzień zdarza się przecież sytuacja, w której prominentny hierarcha publicznie informuje, że o homoseksualnych i pedofilskich czynach usuniętego w końcu z kolegium kardynalskiego Theodora McCarricka wiedzieli wpływowi hierarchowie, z papieżem na czele. Były nuncjusz utrzymywał również, iż Franciszek nie tylko nie zrobił nic, by ukarać byłego arcybiskupa Waszyngtonu, ale nawet uczynił go swoim współpracownikiem.

 

Jako że lista nazwisk watykańskich hierarchów mających w taki czy inny sposób pozostawać „umoczonymi” w sprawę tuszowania skandali pedofilskich obejmowała najwyższe kręgi władzy „za spiżową bramą”, oczy wielu katolików szybko zwróciły się w stronę Stolicy Piotrowej. Wszyscy wyczekiwali jednego: co powie papież. Warto przypomnieć, że kiedy Świadectwo (tak zatytułowany był pierwszy z czterech listów arcybiskupa Viganò) ujrzało światło dzienne, Kościół przeżywał w radosnej i niczym niezmąconej atmosferze światowe spotkanie rodzin w Dublinie. Tym większy wstrząs wywołało przesłanie arcybiskupa Viganò.

 

O jego treść dziennikarze pytali papieża na pokładzie samolotu irlandzkich linii lotniczych Aer Lingus w drodze z Dublina do Rzymu. Franciszek nie był jednak zbyt wylewny i nie chciał komentować tego obszernego dokumentu.

 

– Przeczytajcie uważnie i dokonajcie własnego osądu. Nie powiem o tym ani słowa. Wierzę, że dokument mówi sam za siebie. Macie wystarczająco dużo umiejętności dziennikarskich, by wyciągać wnioski – powiedział papież. Jednocześnie zaznaczył, że odniesie się do dokumentu arcybiskupa Viganò w przyszłości.

Dziennikarz stacji CBS zapytał, kiedy po raz pierwszy papież zetknął się z zarzutami wobec McCarricka.

– Ta kwestia także znajduje się w dokumencie. Przeczytajcie go, a ja później odpowiem – odparł papież Franciszek.

 

Z powyższego opisu papieskiego dialogu z dziennikarzami widać wyraźnie, iż głównym wezwaniem płynącym ze strony Franciszka był apel o „przeczytanie” listu arcybiskupa Viganò. I z pewnością nie był to apel skierowany jedynie do obecnych na pokładzie samolotu.

 

Cisza nad tym listem

 

Czy po tych słowach media katolickie rzuciły się, aby na wyprzódki dokonać jak najdoskonalszego tłumaczenia listu arcybiskupa Viganò? Ależ skąd! Co więcej, cała sprawa opublikowania Świadectwa była niemal nieobecna we wspomnianych mediach. Niestety ta sytuacja trwa w najlepsze aż do dziś. Tu i ówdzie pojawiły się na łamach mediów katolickich komentarze, w których publicyści najczęściej oskarżali arcybiskupa o działanie motywowane czy to niechęcią wobec papieża, czy też podrażnioną ambicją. Jednak w żadnym z tych mediów nie zdecydowano się na opublikowanie całości Świadectwa. Na szczęście polscy katolicy mogli liczyć na portal PCh24.pl, w którym zamieszczono tłumaczenia wszystkich czterech listów arcybiskupa Viganò.

 

Dla całej sprawy bardzo symptomatyczny pozostaje fakt, iż kiedy po długim czasie oczekiwania pojawił się wreszcie dokument, który można traktować jako odpowiedź na apele arcybiskupa Viganò (7 października „za zgodą” papieża został ogłoszony list otwarty prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Marca Ouelleta), jego tłumaczenie na język polski niemal natychmiast pojawiło się w zasobach Katolickiej Agencji Informacyjnej. Dodać należy, iż kanadyjski hierarcha odnosząc się do listów byłego nuncjusza w USA, nie przebierał w słowach. I te właśnie kalumnie, wśród których znalazł się między innymi zarzut, iż działania arcybiskupa Viganò są głęboko raniącym komunię Kościoła politycznym montażem, dotarły w oryginale do polskiego czytelnika. Jako światełko w tunelu, choć przecież o bardzo nikłym płomieniu, można potraktować fakt iż KAI zdecydowała poinformować o powstaniu czwartego listu abp. Viganò (będącego odpowiedzią na bezpardonowy atak kard. Quelleta). Jednak tym razem polskiemu czytelnikowi zostały zaprezentowane tylko drobne fragmenty listu…

 

Oczywiście sprawą listu arcybiskupa Viganò zainteresowały się media jawnie wrogie Kościołowi, jednak przez dłuższy czas sprawiały one wrażenie wyraźnie skonfundowanych. Na liście oskarżonych bowiem pojawił się przecież hołubiony przez nie Franciszek…

Do sprawy nie odnieśli się również polscy hierarchowie, co dziwi szczególnie w kontekście pojawiających się wypowiedzi niemałej przecież liczby dostojników kościelnych dostrzegających potrzebę ustosunkowania się przez papieża do listów arcybiskupa Viganò. Vide: kardynał Gerhard Müller, arcybiskup Charles Chaput, biskup Thomas Paprocki, biskup Athanasius Schneider.

 

Widać zatem wyraźnie, iż niestety ideologia świętego spokoju wciąż przenika polski katolicyzm. Pozostawanie jednak w błogim przekonaniu, że „nasza chata z kraja” może się okazać zgubne. Echa antykatolickiej nawałnicy słychać bowiem w naszym kraju coraz wyraźniej.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".



Za:.pch24.pl

Msza po dawnemu...

Tradycja zanegowana

Dekalog

Mszalik

Mity i prawda

Zamów Nova et Vetera

Nasze rekolekcje

rekolekcje

Libri Selecti

Libri Selecti

Summa liturgiae

O nas

Czas na przywrócić prawdziwego ducha łacińskiej cywilizacji i polskości! Koniec bierności, czas zatrzymać i odeprzeć wrogów Kościoła, cywilizacji i polskości! Czas się podnieść i wyjść odważnie naprzeciw wrogom…
Czytaj dalej >>>

Potrzebujemy pomocy



Newsletter

Po zapisaniu się do Newslettera otrzymasz od nas 3 prezenty:
1) 15 tekstów liturgicznych, modlitw i pieśni (łac. i pol.)
2) encyklikę Piusa X "Pascendi dominici gregis"
3) encyklikę Benedykta XVI "Deus caritas est".

Czytelnia

Wyszukaj na stronie

Newsletter

To co najważniejsze prześlemy na Twój e-mail!