Musimy wyjść z liturgicznej walki, która wyczerpuje Kościół

mnisi

Famille Chretienne: Czy rozumie Ojciec smutek i bolesne zaskoczenie wielu wiernych przywiązanych do formy nadzwyczajnej rytu rzymskiego? Cóż powiedzieć wszystkim tym, którzy czują się ofiarami głębokiej niesprawiedliwości?

Dom Jean Pateau: Tak rozumiem te uczucia i je podzielam. Po opublikowaniu Motu Proprio Traditionis custodes wiele osób zwraca się do klasztorów, oczekując słów niosących pokój. Muszę też przyznać, że smutek nie dotyka tylko wiernych przywiązanych do formy nadzwyczajnej. Wielu w Kościele wyraża prawdziwy smutek i niemożność zrozumienia po przeczytaniu tekstu tak nieprzyjaznego i surowego.

Cóż robić? Naszym obowiązkiem jest wzywanie do ufności i zaufania: ufności w Bogu, zaufania Kościołowi i Ojcu Świętemu.

Jak papież Franciszek zmienia ducha motu proprio Benedykta XVI?

Motu Proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI było tekstem otwarcia i pojednania, wychodzącym naprzeciw uzasadnionemu cierpieniu wiernych, którzy nie znaleźli u swoich pasterzy wrażliwości, życzliwości i hojności, których mieli prawo oczekiwać, zwłaszcza jako kontynuacji zaproszeń uczynionych przez Jana Pawła II. Wypada o tym nie zapominać. Papież Benedykt XVI przez swój dokument domagał się odpowiedzi na oczekiwania znaczącej grupy wiernych. Przypominał także, że każdy kapłan może posługiwać się Mszałem Rzymskim promulgowanym przez Jana XXIII w 1962 r., co zostało nazwane formą nadzwyczajną jednego Mszału Rzymskiego. Papież Benedykt sformułował poza tym życzenie wzajemnego wzbogacania się przez te dwie formy; życzenie, na które nigdzie nie zwrócono uwagi, chociaż po opublikowaniu dokumentu nie zostało ono nigdy wprost odrzucone ani przez jedną, ani przez drugą stronę sporu.

Pouczeni przez ten tekst pasterze wykonali swoje zadanie i w zdecydowanej większości przypadków otwieranie nowych miejsc celebracji dokonywało się za ich przyzwoleniem, dla dobra wszystkich.

W aspekcie pozytywnym tekst papieża Franciszka podkreśla rolę biskupa jako „moderatora, promotora i stróża całego życia liturgicznego w powierzonym mu Kościele partykularnym” (2). Papież upoważnia także biskupów do tego, aby do celebracji w formie nadzwyczajnej wyznaczali kapłanów, którzy mają „na uwadze nie tylko godne sprawowanie liturgii, ale także opiekę duszpasterską i duchową nad wiernymi” (4). „W parafiach personalnych, erygowanych kanonicznie dla dobra tych wiernych” biskup ma przeprowadzić „stosowne sprawdzenie ich rzeczywistej przydatności dla rozwoju duchowego” (5).

W aspekcie negatywnym motu proprio papieża Franciszka odsuwa tych wiernych od kościołów parafialnych, zakazuje tworzenia nowych parafii personalnych i nowych grup. Czy zatem należy zbudować nowe kościoły dla celebracji w formie nadzwyczajnej? Jak biskup będzie mógł odpowiedzieć na wzrastające potrzeby wiernych? A to jest faktem, zwłaszcza od czasu wybuchu pandemii. Słowa papieża pozwalają sądzić, że cały ten akt prawny został wydany po to, aby celebracje w formie nadzwyczajnej zanikły jak najszybciej. To słusznie niepokoi wiernych przywiązanych do tej formy.

Czy rozumie Ojciec „niepokój” papieża po otrzymaniu odpowiedzi na ankietę dotyczącą stosowania formy nadzwyczajnej we wszystkich diecezjach świata, niepokój spowodowany odrzucaniem przez niektórych Soboru Watykańskiego II? Czy te obawy są uzasadnione?

Stan niepokoju, cierpienia papieża Franciszka był podzielany przez wielu biskupów, kapłanów i wiernych tak przywiązanych do formy zwyczajnej, jak i do nadzwyczajnej, i to już od dawna. Niepokój ten spowodowany jest tym, że sakrament Eucharystii, sakrament największej Miłości staje się sakramentem podziału, tak między dwoma formami, jak i wewnątrz każdej z tych form. Jest to niepokój z powodu odrzucania przez niektórych wiernych reformy liturgicznej a nawet całego Soboru Watykańskiego II; niepokój z powodu tego, że niektórzy księża odmawiają koncelebrowania ze swoim biskupem, szczególnie podczas Mszy Krzyżma; niepokój z powodu nieprzystępowania przez niektórych wiernych do Komunii Świętej podczas mszy odprawianych w formie zwyczajnej. Ale także niepokój z powodu pogardy okazywanej przez licznych liturgistów formie nadzwyczajnej i tym, którzy w niej celebrują.

Kościół nie może się tym chlubić. Odpowiedzialność jest w znacznej mierze podzielona; ta sytuacja obciąża zarówno tych, którzy nie chcą słuchać próśb wiernych, tych, którzy źle wypełniają obowiązek nauczania swojej trzody, jak i tych, którzy sami sobie udzielają prawa mówienia i czynienia różnych rzeczy, nie zważając na uzasadnione oczekiwania swoich pasterzy. Jedność kościelnego ciała została zraniona od samych początków reformy liturgicznej. Różne, ale równie uprawnione wrażliwości liturgiczne nie zostały w wystarczającej mierze wysłuchane, a przeciwnie – zostały wykorzystane „do powiększenia dystansów, zaostrzenia różnic i budowania przeciwieństw, które ranią Kościół i hamują jego postęp, narażając go na ryzyko podziałów” (List wprowadzający do motu proprio).

Nawet jeśli to twierdzenie jest słuszne, wymaga jednak dokonania rozróżnień przy udzielaniu odpowiedzi. Wierni bliscy Bractwu św. Piusa X mówią o „prawdziwym Kościele” i „prawdziwej Mszy Świętej”. Ale nie dzieje się tak w każdym miejscu celebracji w formie nadzwyczajnej. Wiele osób nie przyjmuje do siebie wyrzutów Ojca Świętego i odbiera je jako niesprawiedliwe. Trzeba ich zrozumieć. Na szczęście motu proprio wzywa biskupów do rozeznania sytuacji w każdym konkretnym przypadku.

Jak należy rozumieć wyrażenie, że forma zwyczajna jest „jedynym wyrazem lex orandi Rytu Rzymskiego”?

To budzące wątpliwości stwierdzenie w ogóle nie jest tradycyjne. List wprowadzający motu proprio uznaje, że „przez cztery wieki Missale Romanum promulgowany przez św. Piusa V był więc głównym wyrazem lex orandi Rytu Rzymskiego, pełniąc funkcję jednoczącą w Kościele”. „Głównym” nie oznacza „jedynym”. Kościół jest bogaty w swojej jedności, bogaty także uprawnioną różnorodnością. Sobór Trydencki zezwolił na sprawowanie liturgii mających ponad dwustuletnią historię. Historia formy nadzwyczajnej jest ponad czterystuletnia! Papież Benedykt napisał w liście wprowadzającym Summorum Pontificum: „Nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy tymi dwoma wydaniami Mszału Rzymskiego. W historii liturgii jest wzrost i postęp, nie ma za to żadnych zerwań. To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym i wielkim pozostaje także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe. Skłania nas to do tego, byśmy zachowali i chronili bogactwa będące owocem wiary i modlitwy Kościoła i byśmy dali im odpowiednie dla nich miejsce”. Mocne słowa Benedykta XVI cały czas pozostają prawdziwe. W końcu, poprzez dwie formy wyraża się ta sama wiara eucharystyczna. Trzeba to wciąż podkreślać, gdy słyszymy, jak niektórzy mylnie głoszą, jakoby forma zwyczajna dyskwalifikowała naukę Soboru Trydenckiego.

 

Całość wywiadu można przeczytać na stronie Christianitas

Msza po dawnemu...

Tradycja zanegowana

Dekalog

Mszalik

Mity i prawda

Zamów Nova et Vetera

Nasze rekolekcje

rekolekcje

Libri Selecti

Libri Selecti

Summa liturgiae

O nas

Czas na przywrócić prawdziwego ducha łacińskiej cywilizacji i polskości! Koniec bierności, czas zatrzymać i odeprzeć wrogów Kościoła, cywilizacji i polskości! Czas się podnieść i wyjść odważnie naprzeciw wrogom…
Czytaj dalej >>>

Potrzebujemy pomocy



Newsletter

Po zapisaniu się do Newslettera otrzymasz od nas 3 prezenty:
1) 15 tekstów liturgicznych, modlitw i pieśni (łac. i pol.)
2) encyklikę Piusa X "Pascendi dominici gregis"
3) encyklikę Benedykta XVI "Deus caritas est".

Czytelnia

Wyszukaj na stronie

Newsletter

To co najważniejsze prześlemy na Twój e-mail!